Małżeństwo i Rodzina                                   NIEZALEŻNY KWARTALNIK NAUKOWY
NUMER 3 (11) ROK III • LIPIEC-SIERPIEŃ-WRZESIEŃ • 2004


 
W     N U M E R Z E:
Maria Szyszkowska
    • Data urodzenia
Wacław Maślanka
Dlaczego nie umiemy być razem

Józefa Anna Pielkowa
Nowe podejście do starszego pokolenia

Janina Kwiek-Osiowska,
Stanisław Stanuch

    • Małżeństwa zawierane w późnym wieku
Zbigniew Lew-Starowicz
    • Seks w jesieni życia
Zofia Dąbrowska
(i czternastu współautorów)

    • Kondycja psychiczna mężczyzn-seniorów
Ewa Kępa
    • Rezygnacja z osobistych pragnień w postawach 80-letnich mieszkanek Bielska Podlaskiego
Kazimierz Pospiszyl
    • Trudności w sprawowaniu roli ojczyma
Marzena Magda Adamowicz
    • Jak uzasadniają normy moralnego postępowania dzieci 7-10-letnie
Magdalena Kwiatkowska
    • Dziecko w reklamie współczesnej

R E C E N Z J E:
Renata Spyrka
    • Ks. Mieczysław Mierzwiński, Ewa Dybowska: "Oblicze współczesnej rodziny polskiej"
Ryszard Karpowicz
    • Emilia Jaroszewska: "Małżeństwa polsko-niemieckie w RFN"
Ryszard Karpowicz
    • Cindy J.Christopher: "Nauczyciel-rodzic, skuteczne porozumiewanie się"
Elżbieta Szefler
    • "Matematyczna szkoła domowa" (seria Centrum Edukacji Dziecięcej)
Andrzej Kler
    • Streszczenia artykułów w języku angielskim
Zofia Dąbrowska
Na starych fotografiach: "Powstańcy z mojej rodziny"

 
 
 

Dlaczego nie umiemy być razem
Wacław Maślanka

      Życie wspólnotowe - wzajemne, poprawne relacje międzyludzkie i oparcie potrzebne człowiekowi w trudnym momencie - nie znajduje należytego miejsca w życiu społecznym. Codziennie mamy do czynienia z poważnym kryzysem społecznym, którego negatywne skutki - niestety - dadzą znać o sobie także w przyszłości. Na ogół nie ufamy sobie wzajemnie - tak jak wymaga tego w spółżycie społeczne. Wyzwala to reakcje lękowe i obawę o poprawność naszych kontaktów z innymi ludźmi. Sąsiadom i znajomym mówimy dzień dobry, niestety zachowując nieufność. Nie wierzymy też policjantom - bo i tak nas nie obronią. Całe zastępy ochroniarzy pilnują dziś szkół, koszar, szpitali, sklepików, wystaw, imprez i wszystkiego co posiada wartość. Nie ufamy sobie. Nie ma miarodajnych badań nad nieufnością wobec polityków, wobec instytucji władzy, także wobec bliźnich; można jednak odnieść wrażenie, że po roku 1989 nastał u nas czas odspołecznienia. W minionym układzie społeczno-politycznym, po części przymusowo, tłumy należały na przykład do związków młodzieżowych. Teraz jest to zaledwie kilka procent. Pustawo jest także na zebraniach naukowych i zgromadzeniach publicznych. Dawne środowiska opozycyjne, które przetrwały czas r epresji, zniknął z życia społecznego. Mówi się, że to brak czasu, zaganianie, przymus zarabiania, walka z trudnościami. Być może jest to ideologia braku czasu, ale używana indywidualnie i według potrzeb. Społeczeństwo nasze po prostu nie chce się zbierać i spotykać nawet wtedy, gdy oszustwa w ładz lokalnych są wyraźne, jawne i wszyscy jednakowo ponoszą z tego tytułu straty. Jedynie niektórzy tylko - indywidualni uparci - latami dochodzą w sądach swoich należności. Jeżeli naszej demokracji dzisiaj coś zagraża, to nie tyle fanatyzm, radykalni politycy czy teokraci, ale - niestety - jawny cynizm, deprawujący mowę polską, odbierający możliwość sprawnego komunikowania się, wypowiedzenia swojego zdania. Cynizm okazał się niewiarygodnie zaraźliwy; zredukował on poprawność we wzajemnych kontaktach. Nowy styl życia proponowany Polakom po 1989 roku odbierany jest obecnie z zaskoczeniem - jako zmęczenie, rozczarowanie i niepokój ludzi żyjących coraz bardziej w rozproszeniu - na przekór swojej społecznej naturze.
      Indywidualizm demokratyczny odsuwa nas od bliźnich. Każe zamykać się w domu z innych czyniąc wrogów, konkurentów czy po prostu obcych, którym nic nie chce się zawdzięczać. Owszem, można powoływać fundacje czy stowarzyszenia, zakładać czasopisma, można strajkować czy pisać listy protestacyjne - ale działania te nie dają siły. Po prostu nie umiemy być razem. Przestaliśmy umieć. Socjologiczny termin : "kapitał społecznego zaufania" - pozwalający współdziałać, współpracować, dzielić się w iedzą, czerpać z doświadczenia innych ludzi - powstaje przez wiele lat, powstaje też dzięki niewielkim sprawom.1) Na razie jest z nim źle.
naprawa pralek Życie społeczne w postransformacyjnej Polsce stało się ciężarem. Usunięcie tego ciężaru powinno stanowić priorytet we wszelkich zbiorowych działaniach, które mogą przywrócić naszemu społeczeństwu normalność; bowiem bez życia społecznego, życia zbiorowego człowiek żyć nie może - może jedynie ponosić poważne tego koszty psychiczne i fizyczne.
      W nowoczesnych społeczeństwach istnieją coraz powszechniejsze tendencje do zwiększania autonomii jednostki. Skutkiem tego jest rosnąca rywalizacja - czasem brutalna, co można zaobserwować na przykład na wyższych uczelniach czy zakładach pracy. Co więcej - ten typ stosunków bywa przenoszony do domów rodzinnych w wyniku komunikacji społecznej. I jest to zjawisko negatywne, bowiem uwiąd relacji społecznych, zanik solidarności międzyludzkiej, który prowadzi do izolacji i cierpienia natury społecznej - to jest proces powolnego rozpraszania się społeczeństwa. Mając na uwadze nasze dobro i rozwój wobec takiego zjawiska nie wolno pozostawać obojętnym.2) Myślę, że jest to postawa wyrażająca nowy patriotyzm, który powinien się przejawiać w poczuciu odpowiedzialności obywatelskiej, powinien aktywizować ludzi do brania spraw w "swoje ręce". Postawy takie godne są upowszechniania, bowiem patriotyzm w warunkach wolności ewoluuje, przekształca się właśnie w postawę obywatelską. Papież Jan XXIII w encyklice "Mater et Magistra" wskazał na prawo człowieka do zrzeszania się. Jest to szczególnie aktualne w naszej współczesnej polskiej rzeczywistości. Wydaje się, że jedynym sposobem ocalenia swoich praw jest współdziałanie z innymi w interesie wspólnym.3) Zrzeszanie się całych rodzin może tu spełnić rolę ratunkową - dlatego jest szansą dla naszych rodzin i ich wartości społecznej. Właśnie we wspólnotach rodzin upatruję lepszą wizję naszej demokracji, naszej polskiej przyszłości.

 


Nowe podejście do starszego pokolenia
Józefa Anna Pielkowa

      Część I. Starość następująca po młodości i dojrzałości jest końcową fazą życia. Coraz częściej przyjmuje się, że starość jest zespołem cech, a starzenie się jest procesem powstawania i pogłębiania się tych cech. Starość ma charakter statyczny, natomiast starzenie się jest zjawiskiem dynamicznym i nie może być ani cofnięte, ani odwracalne (Rembowski, 1984). Przy ustalaniu kryteriów i progów starości wiele dyscyplin naukowych posługuje się specyficznymi wskaźnikami, na przykład takimi, jak:
  • biologiczny - odnosi się do ogólnej sprawności i żywotności organizmu. Starzenie się w wymiarze biologicznym jest procesem silnie zindywidualizowanym;
  • wiek kalendarzowy - (chronologiczny), to liczba przeżytych lat. Na podstawie badań biolog icznych i medycznych trudno jednoznacznie ustalić granicę wieku, od której rozpoczyna się starość jednostki i fazy tej starości; stąd też demografia arbitralnie dokonuje takich podziałów. W statystykach ONZ, jak również często w gerontologii, za początek starości obu płci przyjmuje się 65 rok życia;
  • wiek psychologiczny - określany jest w drodze badań funkcji intelektualnych, niektórych zmysłów, sprawności psychomotorycznej, zmian osobowościowych. Mimo prowadzenia wielu badań brakuje jednoznacznych ustaleń dotyczących związków między wiekiem a dynamiką zjawisk psychicznych;
  • wiek społeczny - jest wyrazem społecznej sytuacji człowieka. W tym ujęciu analizuje się go poprzez określenie ról społecznych pełnionych przez jednostkę. Obecnie głównym symptomem starzenia się w tym wymiarze jest zanik lub ograniczenie roli pracownika, co w efekcie powoduje przesunięcie się innych ról (np. roli dziadka) na pierwsze miejsce w hierarchii ról jednostki;
  • wiek ekonomiczny - zależy od miejsca jednostki w społecznym podziale pracy. Wynikiem takiego ujęcia jest podział na ludność w wieku produkcyjnym i nieprodukcyjnym - w ramach tego ostatniego na ludność w wieku przedprodukcyjnym (dzieci, młodzież) i w wieku poprodukcyjnym (ludzie starsi);
  • wiek socjalny - określić można na podstawie aktów prawnych związanych z różnego rodzaju świadczeniami socjalnymi. Przy tym podejściu starość to ten okres, w którym człowiek zyskuje prawo do swoistych świadczeń zabezpieczenia - emerytury i renty (Szatur-Jaworowska, 1991, ss. 7-9).
Według współczesnych fizjologów anglosaskich starość rozpoczyna się od 50 roku życia. Antropolodzy niemieccy liczą starość od 60 roku życia, zaś amerykańscy właściwą starość uznają dopiero od lat 75. Najliczniej jednak reprezentowane są grupy autorów według których linia oddzielająca wiek dojrzały od starszego przebiega na poziomie bądź lat 60, bądź 65. Co prawda nie można nie przyznać pewnej słuszności amerykańskiemu demografowi F. Lorimerowi, który twierdzi, że granicę tę należałoby przesunąć na wiek 70 lat, bowiem większość mężczyzn i duży procent kobiet w wieku lat 60 - 70 wciąż pracuje zawodowo. Jednak ze względu na to, że w Polsce obowiązuje sztywna granica wieku emerytalnego (wynosząca dla kobiet 60 lat, a dla mężczyzna 65 - pomijając ustępstwa związane z określonymi rodzajami pracy zawodowej czy też możliwością wcześniejszego uzyskania emerytury) - badacze przyjmują za granicę starości wiek 65 lat.
      Jako że starość jest dość długim okresem życia gerontolodzy, geriatrzy, psychologowie i inne osoby zajmujące się tym zagadnieniem - wyodrębniają jeszcze dodatkowo podokresy tego etapu życia. Specjalista anatomii Adam Bochenek wyróżnia trzy stopnie trudności: I stopień starzenia się 60-70 lat; II stopień 70-80 lat i III stopień wiek 80-90 lat.
      Wiek starości charakteryzują stopniowo wzmagające się zmiany wsteczne. Właściwa starość następuje po 70-tym roku życia. S. Klonowicz (1979) wyodrębnia jej cztery konwencjonalne podgrupy:
  • 60-69 lat - wiek starości początkowej;
  • 70-74 - wiek przejściowy (między starością początkową, a wiekiem o ograniczonej sprawności fizycznej i umysłowej);
  • 75-84 - wiek starości zaawansowanej i ograniczonej sprawności (fizycznej oraz umysłowej);
  • 85 i więcej lat - wiek starości niedołężnej.
      Istnieje też podział dwustopniowy: na starość właściwą i starość sędziwą. Granica między nimi przebiega na wieku 80, 85 lub nawet 90 lat - w zależności od podejścia autorów. Im więcej jest w społeczeństwie ludzi starych, tym szybciej zwiększa się wśród nich procent "sędziwych starców". Jest to pojęcie wprowadzone na określenie osób po ukończeniu 80-tego, względnie 85-tego roku życia, przeważnie niezdolnych już do samodzielnego bytowania. Tymczasem ludzkie życie wydłuża się - co oznacza, że przybywa ludzi starych. Zjawisko to zaznacza się w różnym stopniu na całym. Do połowy lat osiemdziesiątych Polska należała do krajów o wysokiej - sięgającej 0,9% rocznie - dynamice wzrostu (średnio przybywało nas ok. 350 tys. Osób rocznie, natomiast w całej dekadzie lat 80-tych tempo przyrostu wynosiło ok. 0,66%). W latach 90-tych średnioroczna stopa przyrostu ludności kształtowała się na poziomie niespełna 0,15%, a w drugiej połowie tych lat tylko 0,02%. Przyrost rzeczywisty wynosił średnio w roku odpowiednio 46 tys. Osób, a potem ok. 3,5 tys. Rocznie. Natomiast w ostatnich dwóch latach wystąpił ubytek rzeczywisty.
      W czasie najbliższych lat, do końca roku 2005 będziemy obserwować - obok innych zjawisk demograficznych - znaczny przyrost osób starszych (o około 210 tys.). W 2050 roku po raz pierwszy w historii świata nastolatków (poniżej 15 roku życia) będzie mniej niż sześćdziesięciolatków, których liczba wzrośnie z dzisiejszych 600 milionów do 2 m iliardów. Według prognoz GUS (2001) w Polsce roku 2020 już co czwarty (25%), a w 2050 co trzeci człowiek (33%) przekroczy sześćdziesiąty rok życia. Zjawisko to ma wymiar nie tylko statystyczny. Posiada bardzo znaczące konsekwencje społeczne i ekonomiczne.

      Część II. Podejmowanie coraz później ważnych decyzji życiowych, takich jak: zawarcie małżeństwa, urodzenie pierwszego dziecka, rozpoczęcie aktywności zawodowej - przesunie okres aktywności życiowej człowieka połączony z radykalną jakością życia ludzi starszych. Za 15 lat emerytem będzie co czwarty, a za 30 lat co trzeci Polak. Ludzie z tej grupy wiekowej staną się głównymi klientami usługodawców. Na rynku usług, zdominowanych przez kult młodości, musi zatem nastąpić radykalna zmiana, wyrażająca się w nowej postawie wobec starszych. Najnowsze odkrycia naukowe dają nadzieję na pokonanie różnych groźnych chorób i utrzymanie jak najdłużej młodego wyglądu. Przyszło nam bowiem żyć w szybko zmieniającym się świecie, który wyznaje kult młodości, kult sprawności, kult szybkości. W roku 1970 ukazała się książka Alvina Tofflera pt. "Szok przyszłości", w której autor w dramatyczny sposób opisuje jak przygniatający skutek wywierają na ludzi zachodzące zmiany. "Szok przyszłości - pisze - nie jest odległym, potencjalnym zagrożeniem, ale istniejącą już obecnie chorobą na którą cierpi duża liczba ludzi". I konkluduje, że "o ile człowiek nie zapanuje nad szybkością zmian w swoich sprawach osobistych i w życiu społecznym, będziemy skazani na wielki krach przystosowawczy" (Toffler, 1970).
      Panujący stereotyp określa, że ludzie starsi są "za starzy na to, aby mogli się zmieniać". Tymczasem żaden inny okres życia nie zmusza człowieka do sprostania tak wielu radykalnym przemianom, do których należą między innymi: zaprzestanie pracy zawodowej i związanej z nią wyższej pozycji w społeczeństwie; obniżenie wysokości zarobków co często wymusza zmianę nawyków i poziomu życia; znaczne osłabienie stanu zdrowia narażające na wiele chorób i niesprawności; zawężanie kręgu przyjaciół i znajomych z powodu śmierci. Obserwuje się, że ludzie, którzy wcześniej w nieco młodszym wieku potrafili przystosować się do zmian życiowych - także w wieku starszym łatwiej potrafią zaakceptować nadchodzące nieuchronne zmiany i dostosować swoje postawy i działania do nowych warunków. W literaturze gerontologicznej zwraca się uwagę na fakt, że nie należy bać się starości, lecz jej zapobiegać. Długie życie w dobrej formie nie jest już pisane tylko Hunzom czy wieśniaczkom z Kaukazu - gdzie klimat, dieta i sposób patrzenia na świat sprzyjają długowieczności. W Polsce 86-letnia Kazimiera Wójcikowska zdała egzamin magisterski na Politechnice Warszawskiej i myśli o doktoracie. Już dziś wiele osób opowiada się za aktywnym style życia w okresie starości, a w wielu przewidujących firmach studiuje się roczniki demograficzne, aby dla osób wchodzących w okres starości przygotować odpowiednie kosmetyki, stroje, produkty wzmacniające siły witalne itp. Ludźmi starzejącymi się i starymi na pewno zainteresują się również ośrodki sportowe, biura turystyczne, instytucje kultury i oświaty, szczególnie w dużych miastach. Ze względu na pogłębiające się zróżnicowanie ekonomiczne naszego społeczeństwa znaczna grupa seniorów nie posiadających nie posiadających oszczędności pozostawać powinna pod opieką państwa. Analiza aktualnego stanu zaspokajania ich potrzeb przez instytucje państwowe wskazuje na ogromne zaniedbania i niedomagania - na przykład w dziedzinie kształcenia lekarzy geriatrów, psychologów i psychoterapeutów wyspecjalizowanych w niesieniu pomocy ludziom starym; pracowników socjalnych potrafiących nie tylko wykonywać czynności opiekuńcze ale przede wszystkim umiejących udzielić, psychicznego wsparcia w pokonywaniu lęków przed samotnością, odtrąceniem, poczuciem zbędności oraz umiejących słuchać i rozmawiać.

      Część III. Najlepszym środowiskiem do zaspokojenia potrzeb każdego seniora jest rodzina. Obecnie - gdy czas trwania życia uległ wydłużeniu, a na emeryturę przechodzą ludzie w pełni sił fizycznych oraz intelektualnych, o rozbudowanych potrzebach, pragnący kontaktów z otoczeniem - stereotyp starości łączonej wyłącznie ze schyłkiem życia, z chorobami, z uzależnieniem od innych, z redukcją wielu potrzeb po prostu stracił swą aktualność. Jednak wciąż funkcjonuje w określonych środowiskach (bo taka jest siła stereotypów) niosąc ze sobą postawy niechęci wobec ludzi starszych, postawy lęku przed smutną i niechcianą starością. Wyniki dwukrotnie przeprowadzonych przeze mnie badań (lata 2000 i 2002) nad pozycją seniorów w swoich rodzinach jednoznacznie wskazały na istotne i niepokojące zjawiska. Na pytanie: czy rodzina liczy się z opinią seniora w podejmowaniu ważnych decyzji? - uzyskano dane informujące, że zdanie ludzi starszych nie było pomijane w 34,6% (badania z roku 2000) i w 31,2% (z roku 2002). W pozostałym - znaczącym odsetku rodzin - nie uwzględniano zupełnie opinii seniorów. Świadczy to o bardzo niskim poziomie ich akceptacji a także spadku szacunku wobec nich. "Ojciec lub matka - to już nie patriarcha rodziny, sprawujący rządy, myślący za wszystkich i wszystkich wiążący w solidarnych klan. To ktoś często niepotrzebny, nic nie znaczący" (Gumowska, 1969). Mamy tu do czynienia z krzywdą wyrządzaną nie tylko ludziom starszym w rodzinie, ale i z mimowolną krzywdą, jaką sami wyrządzają sobie ich dzieci.
      Potrzeba szacunku, bezpieczeństwa i przynależności odczuwana jest przez ludzi starszych silniej niż w poprzednich okresach życia (Susułowska, 1989). Tymczasem w rodzinnych postawach wobec nich dominuje dążenie do tego, aby ograniczać samodzielne podejmowanie decyzji, przejmować ich role, bądź wyręczać w czynnościach, które z powodzeniem mogą wykonywać sami. Z raportu pn. "Starość ma przyszłość" wynika, że ponad 90% ludzi starszych ma poczucie, że w swoich rodzinach nie jest przez młodych rozumiana, że dzieje się tak często lub bardzo często (Podgórska, 2003). Tymczasem mieszkający wspólnie z rodziną starszy człowiek musi zachować swój dotychczasowy świat, swoje życie, swoich przyjaciół, swoje zainteresowania i upodobania. Pozostawianie seniorów ich własnemu losowi jest wśród średniego pokolenia przejawem chęci usunięcia obrazu starości - jak jakiejś wady - z życia dzieci i wnuków. Z sondażu Pentora, przeprowadzonego na zlecenie tygodnika "Wprost", wynika, że około 3% Polaków otwarcie przyznaje, iż nie ma zamiaru opiekować się swoimi rodzicami pod \koniec ich życia. Obserwacje życia codziennego wskazują, że takich dzieci jest znacznie więcej (Krzyżanowski, 2003). Coraz liczniejsze są przypadki braku wsparcia osób starszych przez ich środowiska rodzinne. Tymczasem osobom starszym w ich rodzinach potrzebna jest akceptacja, potrzebne jest wsparcie, potrzebna empatia i miłość.

      Część IV. Starzenie się człowieka to proces nieuchronny i nieodwracalny. Należy mu wyjść naprzeciw powołując do życia zupełnie nowe instytucje społeczne wspierające seniorów, jednak przy dominującej roli rodziny. Bowiem rodzina ciągle pozostaje instytucją trwałą. I należy oczekiwać, że postawy jej młodszych i najmłodszych członków wobec osób starszych nabiorą zupełnie nowego wymiaru, nacechowanego szacunkiem, troską i miłością. Aktywność seniorów jest konieczna i możliwa w wielu dziedzinach, ale przygotowanie do niej wymaga potraktowania życia jako inwestycji, w którą warto lokować kapitał zdrowia i edukacji. Innymi słowy przygotowanie do starości już w młodym wieku poprzez inwestowanie w swoje zdrowie, wykształcenie, aktywność zawodową i społeczną - stworzy szansę na samodzielności i poczucie bezpieczeństwa. W procesie zmiany postaw wobec starości koniecznym działaniem jest także tworzenie pozytywnego obrazu tego okresu życia, który może być długi i radosny.

 


Na starych fotografiach: Powstańcy z mojej rodziny
Zofia Dąbrowska


      Jestem córką powstańca. Dla mojego pokolenia rdzennych warszawiaków to brzmi dumnie. Wszak ukształtowała nas legenda Powstania Warszawskiego z 1944 roku, tak jak kształtowała miliony Polaków z okresów naszych XIX-wiecznych powstań narodowych. Mój ojciec - Aleksander Okoń (syn Franciszka) przez cały okres Powstania bronił Starego Miasta. Cudem przeżył. Po kapitulacji Niemcy wywieźli go do Gross Rosen, do kamieniołomów i tam zamordowali. Miał 40 lat. Mój brat stryjeczny - Bogdan Okoń (syn stryjka Antoniego) - chudziuteńki, 15-letni mikrus - także w Powstaniu bronił Starówki z wielką determinacją i odwagą. Po straszliwych przeżyciach w tej hekatombie ocalał. Na Wieczną Wartę odszedł w dniu 8 września 1990 roku.
      Mój drugi brat stryjeczny - Janusz Okoń (syn stryjka Józefa) poszedł do Powstania w wieku lat 13 i na barykadach Mokotowa dzielnie bronił stolicy. Szczęśliwie ocalał. Obecnie z wielką pasją pracuje we władzach Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Pomaga zachować społeczną pamięć o Powstaniu. Pomaga też przetrwać - jakże już nielicznym żyjącym i sędziwym - jego uczestnikom . Mój brat cioteczny - Mieczysław Ziętek (syn wujka Wacława) już w pierwszym dniu Powstania wraz z chłopcami z Grupy Bojowej “Krybar” z wielkim poświęceniem szturmował na Powiślu - silnie przez Niemców broniony - wiadukt kolejowy w pobliżu mostu Poniatowskiego. Został tam ciężko ranny. Miał 20 lat. Wcześniej, podczas okupacji, narażał życie dla Ojczyzny walcząc w małym sabotażu. Na Wieczną Wartę odszedł w dniu 17 września 1999 roku.
      Moi dwaj bracia cioteczni (synowie wujka Adama) - Eligiusz Zientek oraz Wiesław Zientek walczyli w Powstaniu i obydwaj polegli bezimiennie prawdopodobnie w okolicach Placu Teatralnego. Zrozpaczeni rodzice po wojnie próbowali odnaleźć ich ciała podczas ekshumacji zbiorowych mogił powstańczych. Niestety, bez rezultatu. Niepodobna też dziś ustalić jednostki wojskowej AK do której należeli i walczyli w Powstaniu Warszawskim. W jego 60 rocznicę mogę powiedzieć, że dumna jestem z moich rodzinnych powstańców.