Małżeństwo i Rodzina                                                             NIEZALEŻNY KWARTALNIK NAUKOWY
NUMER 3 (3) ROK I • LIPIEC-SIERPIEŃ-WRZESIEŃ • 2002


 
W     N U M E R Z E:
Danuta Graniewska
    • Prognozy dla rodzin w Polsce na początek stulecia. Głos polityka społecznego: jak funkcjonują, jak będą funkcjonować rodzinne gospodarstwa domowe?
Anna Wilk-Stach
Dlaczego mamy coraz mniej dzieci? (przyczyny zaburzeń rozrodczości, wcześniactwa i umieralności niemowląt)
Maria Janukowicz
Mini-traktat o mądrej do dziecka miłości
Jerzy Pająk, Beata Skwarek
    • Idea rodziny zastępczej
Mieczysław Plopa
    • Doświadczenie intymności a satysfakcja z małżeństwa
Małgorzata Sitarczyk, Andrzej Waniewski
Empatia a zadowolenie z małżeństwa
Helena Marzec
Psychospołeczne aspekty funkcjonowania rodzin żyjących w ubóstwie
Małgorzata Kowanetz, Alicja Czerederecka
    • Nie wykorzystana rola psychologa w sprawach rodzinnych i opiekuńczych
Zofia Dąbrowska
    • Przegląd polskich badań familiologicznych z lat dziewięćdziesiątych (część II)
R E C E N Z J E:
Mieczysław Plopa
    • Hanna Liberska, Mirosława Matuszewska (red.): Małżeństwo: męskość-kobiecość-miłość-konflikt"
Danuta Graniewska
    • Helena Marzec: "Dziecko w rodzinie z ubóstwem materialnym"
    • Zbigniew Tyszka (red.): "Współczesne rodziny polskie - ich stan i kierunek przemian"
Andrzej Kler
    • Streszczenia artykułów w języku angielskim


Dlaczego mamy coraz mniej dzieci? (przyczyny zaburzeń rozrodczości, wcześniactwa i umieralności niemowląt) - fragmenty
Pisze o tym Anna Wilk-Stach - Śląskie Centrum Zdrowia Publicznego w Katowicach

Sytuacja demograficzna. Od ponad dziesięciu lat systematyczny, a zarazem głęboki spadek liczby urodzeń jest czynnikiem decydującym o bardzo powolnym tempie rozwoju demograficznego Polski. Od początku lat dziewięćdziesiątych liczba urodzeń zmniejszyła się o 152.000 w porównaniu z rokiem 1983, który był rokiem szczytowym dla ostatniego wyżu demograficznego. Od roku 1997 przyrost naturalny w Polsce kształruje się na poziomie 0,9 do 0,3. Najgorsza sytuacja wystąpiła w roku 1999, kiedy współczynnik urodzeń i zgonów był taki sam: 9,9 - a przyrost naturalny wynosił 0. W samym województwie śląskim przyrost naturalny na poziomie ujemnym utrzymuje się od roku 1997. Na podstawie badań z roku 1995, przeprowadzonych w małżeństwach z 10-letnim stażem, stwierdzono, że co piąta kobieta nie chce powiększyć swojej rodziny lub w ogóle nie zrealizowała swoich planów macierzyńskich. Jako główne powody takich zachowań prokreacyjnych badane kobiety podawały: złą sytuację materialną, zły stan zdrowia, zagrożenie bezrobociem, zaabsorbowanie pracą zawodową. Na decyzje prokreacyjne kobiet miały też wpływ rosnące koszty utrzymania związane z transformacją ustrojową. Tak więc obecna sytuacja w naszym kraju wpływa niekorzystnie na obraz demograficzny Polski.(...)
      Niski przyrost demograficzny w Polsce obserwuje się od roku 1997, natomiast w regionach wysoko zurbanizowanych przyrost naturalny jest na poziomie ujemnym (patrz tabela II). Przyczyny tego zjawiska są bardzo złożone i różnorodne. Niezdrowe środowisko, trudna sytuacja ekonomiczna w kraju, pociągają za sobą ubożenie społeczeństwa oraz ciągły stres związany z utrzymaniem się na rynku pracy, na swoim stanowisku pracy. Stres tego typu jest bardzo ważnym i coraz częstszym czynnikiem przyczyniającym się niemal bezpośrednio do wielu stanów chorobowych, do poronień i niepłodności. Biorąc pod uwagę wszystkie wymienione problemy niewiele kobiet w takiej sytuacji decyduje się na swiadome macierzyństwo nie bacząc na względy ekonomiczne. Natomiast te kobiety, które pragną potomstwa, często borykają się z wieloma problemami uniemożliwiajacymi im zajście w ciążę. Sytuacja taka decyduje o obecnym obrazie demograficznym kraju, czyli sprzyja procesowi postępującego starzenia się społeczeństwa Polski.

Tabela I: Zgony niemowląt na 1000 urodzeń żywych według województw
 
Polska
Dolnośląskie
Kujawsko-Pomorskie
Lubelskie
Lubuskie
Łódzkie
Małopolskie
Mazowieckie
Opolskie
Podkarpackie
Podlaskie
Pomorskie
Śląskie
Świętokrzyskie
Warmińsko-Mazurskie
Wielkopolskie
Zachodniopomorskie
1998
9,5
10,0
12,1
10,3
9,3
9,6
8,4
9,2
8,1
9,2
9,0
9,2
11,0
9,0
9,1
8,8
8,5
1999
8,9
11,1
9,1
9,1
9,6
8,8
7,8
8,9
8,2
7,9
7,4
7,9
10,6
8,9
5,6
8,4
9,9
2000
8,1
9,6
8,7
8,0
8,6
7,7
7,4
7,2
6,0
7,2
7,3
7,7
10,1
8,6
7,5
7,8
9,0

Tabela II: Ruch naturalny ludności w Polsce (na 1000 mieszkańców)
Lata
1995
1996
1997
1998
1999
2000
Urodzenia żywe
11,2
11,1
10,7
10,2
9,9
9,8
Zgony ogółem
10
10
9,8
9,7
9,9
9,5
Przyrost naturalny
1,2
1,1
0,9
0,5
0
0,3
W województwie śląskim (na 1000 mieszkańców)
1995
1996
1997
1998
1999
2000
9,6
9,5
9,0
9,0
8,6
8,7
9,6
9,5
9,5
9,5
9,9
9,5
0
0
-0,5
-0,5
-1,2
-0,8


Mini-traktat o mądrej do dziecka miłości - fragmenty
Pisze Maria Janukowicz z Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie

      (...)Dziecko po prostu musi być kochane. Miłość rodzicielska jest bowiem warunkiem jego prawidłowego rozwoju psychicznego. Tak jak zwierzęta "muszą być lizane, tak dzieci - powiada Fino Pellegrino - muszą być pieszczone". A pieszczota to nic innego jak "całowanie duszy". Pieszczota jest najbardziej subtelnym, delikatnym sposobem ofiarowania dziecku miłości. Ze wszystkich rodzicielskich ułomności najsmutniejsze dla okresu dzieciństwa są: brak pocałunków, tulenia, głaskania, obejmowania. Pieszczoty odgrywają bowiem niebagatelną rolę w wyznaczaniu ogólnego poczucia dobrostanu u dziecka. Przy czym istotna jest także częstotliwość ich występowania - znacznie ważniejsza niż rzadko doznawane, silne emocjonalne przeżycia. Zatem nie gwałtowny wybuch uczuć - taki od czasu do czasu, nagła ich eksplozja - ale codzinne obdarzanie dziecka pewną dawką pieszczot - oto co powinno byż normą. "Dzieci chowane bez pieszczoty są jak kwiaty hodowane bez słońca" - powiada Philip Zimbardo. Nie wzrastają, nie rozkwitają - po prostu usychają.
  Miłość rodzicielska nieobojętna jest też dla rozwoju fizycznego dziecka. Dzieci o niskim wzroście, z niedowagą, z opóźnionym rozwojem kości pochodzą głównie z rodzin zobojętniałych emocjonalnie, w których nie istnieją naturalne więzi uczuciowe między rodzicami i dziećmi. Lytt Gardner stan ten nazywa "karłowatością deprywacyjną". (...)

      Co oznacza pojęcie "mądra rodzicielska miłość"?
      - Po pierwsze oznacza to, aby w miłości do dzicka być stałym. Nie można dzisiaj kochać, a jutro nie kochać. Nie można kochać lub nie kochać "za coś". Miłość rodzicielska powinna być bezwarunkowa. W miłości do dzieci nie może też być żadnego urlopu, po prostu trzeba je kochać zawsze,
      - Po drugie oznacza to, aby w miłości do dziecka być umiarkowanym. Bardzo źle się dzieje, gdy dziecko odczuwa brak czy niedosyt miłości, ale źle jest także gdy odczuwa jej nadmiar. W mądrej miłości rodzicielskiej po prostu konieczny jest umiar.
      Mądra rodzicielska miłość do dziecka to nie służalczość, ale służenie dziecku polegające na wzmacnianiu jego psychiki, na bezwzględnym akceptowaniu dziecka. Według Fromma: "kochać to znaczy podtrzymywać kogoś, a nie padać do jego stóp". A do stóp padają jakże często rodzice nadopiekuńczy, którzy "dla dobra dziecka" chronią je przede wszystkim i przed wszystkim. Jean Piaget ostrzega przed takim postępowaniem. Powiada: "za każdym razem, gdy robimy coś, co dziecko może zrobić samo, rabujemy mu część życia".

  Miłość nie polega na ciągłym wyręczaniu dziecka, lecz na wspieraniu go. (...)

      Miłość nie znosi ani wysokich tonów, ani wulgarnych słów, ani retorycznych pytań. Rodzice, którzy chcą kochać swoje dziecko mądrą miłością muszą być "radośnie stanowczy". Oznacza to, że każdy komunikat wygłoszony wobec dziecka powinien być umieszczony "w ciepłym tle emocjonalnym". - "Kocham cię" - to są wręcz magiczne słowa.
      Jednak słowa nie mogą być wiodące w wychowywaniu dziecka. Raczej zachowania zwane "językiem ciała" powinny wypełniać obszar kontaktów rodziców z dziećmi. Znany antropolog, Albert Marabian twierdzi, że tylko 7% wszystkich informacji uzyskujemy w rozmowie, czyli czerpiemy je bezpośrednio zwe słów, 38% informacji wnioskujemy z tonu głosu mówiącego, a 55% z mowy jego ciała. Jednak najpiękniej miłość rodzicielska ujawnia się i realizuje poprzez dotyk i poprzez wymianę spojrzeń. Są one bardzo ważne w kontaktach wzajemnych. Dlatego sztuki kochania dzoecka, sztuki miłości warto się uczyć. Tylko laikom wydaje się, że miłość jest uczuciem naturalnym i zupełnie jednoznacznym. W rzeczywistości bywa przecież i toksyczna, i trująca - a przede wszystkim niemądra.


Empatia a zadowolenie z małżeństwa - fragmenty
Małgorzata Sitarczyk, Andrzej Waniewski - Instytut Psychologii im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie

      Głównym celem prezentowanych w opracowaniu badań było znalezienie odpowiedzi na pytanie: czy istnieje zależność pomiędzy poziomem empatii, diagnozowanym u współmałżonków, a poczuciem ich subiektywnego zadowolenia ze związku małżeńskiego? Według wielu założeń teoretycznych i badań empirycznych zdolność do empatii jest jednym z podstawowych czynników warunkujących tworzenie satysfakcjonujących związków interpersonalnych, w tym małżeńskich (Aronson i in., 1997; Braun-Gałkowka, 1985; Goleman, 1997; Rostowski, 1987; Wojciszke, 1999). Empatia ułatwia trafne rozpoznanie myśli, uczuć i pragnień współmałżonka - a w efekcie lepsze poznanie go. Poznawcza zdolność do przyjmowania cudzego punktu widzenia zwiększa ogólne zadowolenie ze zwiąaku dzięki temu, że pomaga uniknąć negatywnych zjawisk i procesów poznawczo-emocjonalnych, takich jak: sztywność postaw, konflikt czy zazdrość lub nietolerancja. Z kolei współbrzmienie emocjonalne poprawia ogólną satysfakcję dzięki temu, że wzmaga powstawanie pozytywnych zjawisk i procesów, takich jak: dobre porozumiewanie się, wsparcie i wzajemna pomoc (Wojciszke, 1999). Empatia jest bowiem podstawą działań altruistycznych, bezinteresownych, nie opierających się na prawach wymiany społecznej (Aronson i in., 1997). Wysoki poziom empatii wpływa na kształtowanie się pozytywnych emocji, ocen i postaw "ku ludziom" i "dla ludzi". (...)
      Autorzy badali 30 par małżeńskich i ustalili, iż poziom empatii ma pozytywny wpływ na stopień zadowolenia z małżeństwa. Stwierdzono, że osoby najbardziej szczęśliwe w małżeństwie są istotnie bardziej empatyczne od osób najmniej szczęśliwych. Zatem im bardziej empatyczna jest osoba, tym ma większą szansę na odczuwanie satysfakcji z życia małżeńskiego. (...) Można sądzić, że dzieje się tak dlatego, że zdolność do empatii jest związana z poziomem dojrzałości psychicznej jednostki i choćby nawet była wystarczająca w momencie zawierania małżeństwa, powinna się w dalszym ciągu rozwijać, aby nadążyć za coraz bardziej złożonymi sytuacjami życiowymi i procesami towarzyszącymi dynamice związku małżeńskiego.
      Zdolności empatyczne można świadomie ćwiczyć poprzez stawianie się w sytuacji drugiego człowieka i poprzez próbę wyobrażenia sobie jego uczuć. Takie pogłębianie wzajemnej komunikacji może być dla małżonków źródłem dużej radości (Braun-Gałkowska, 1985).


Psychospołeczne aspekty funkcjonowania rodzin żyjących w ubóstwie - fragmenty
Helana Marzec - Akademia Świętokrzyska w Piotrkowie Trybunalskim

      Ubóstwo, to efekt przemian systemu społeczno-gospodarczego w naszym kraju, to swoisty koszt psychospołeczny procesu transformacji systemowej. Konsekwencje tego zjawiska stają się coraz bardziej odczuwane przez poszczególne jednostki i rodziny, przez znaczącą już część naszego społeczeństwa. Pojęcie ubóstwa w świadomości społecznej funkcjonuje jako brak dostatecznych środków do życia, jako bieda lub niedostatek. Ubóstwo to "stan ponożej pewnego, zmiennego w czasie, progu dochodowego lub progu realizacji potrzeb w odniesieniu do jednostki, rodziny lub grupy społecznej". Ubóstwo to stan niedostatku dóbr koniecznych do spełnienia minimum warunków egzystencji jednostki w obszarze norm określonych standardami bytowymi danej przestrzeni kulturowej. (...)
      Autorka badaniami objęła 200 rodzin z terenu powiatu piotrkowskiego, których warunki materialne określono jako życie w ubóstwie. Wśród badanych wyodrębniono trzy grupy rodzin: rodziny znajdujące się w bardzo trudnej sytuacji materialnej (53%) te, które swoją sytuację określiły jako trudną (39,5%) oraz te, które pośród rodzin ubogich posiadały najkorzystniejszą sytuację materialną (7,5% badanych). (...)
      Uzyskany materiał empiryczny wskazuje, że psychologiczne konsekwencje ubóstwa ponoszą nie tylko jednostki, ale w znacznym stopniu całe rodziny. Stosunkowo często negatywnym zmianom ulega charakter kontaktów pomiędzy małżonkami i rodzicami a dziećmi. W rodzinach tych łatwo dochodzi do wybuchów złości, kłótni, konfliktów - rzadziej ma miejsce wzajemne zrozumienie i wsparcie psychiczne. Im dłużej trwa stan ubóstwa, tym silniej zaznacza się u wielu jednostek zaniżona ocena własnej wartości, poczucie braku przydatności, zniechęcenie, frustracja i agresja. Coraz rzadziej natomiast występuje optymizm i wiara w lepsze jutro. Wyniki relacjonowanych badań upoważniają do stwierdzenia, że długotrwałe ubóstwo negatywnie wpływa na więź psychiczną w rodzinie i powoduje degradację oraz izolację społeczną i kulturową, a w następstwie marginalizację całych grup społecznych. I jeszcze jedna ważna prawidłowość: otóż rodziny żyjące w ubóstwie skupiają się przede wszystkim na możliwpści przetrwania, nie zaś na dążeniu do zmiany swojego statusu. A to jest zjawisko psycho;ogicznie społecznie niebezpieczne.