Małżeństwo i Rodzina                                                             NIEZALEŻNY KWARTALNIK NAUKOWY
NUMER 3 (7) ROK II • LIPIEC-SIERPIEŃ-WRZESIEŃ • 2003


 
W     N U M E R Z E:
Zbigniew Strzelecki
    • Europa-Polska: Stan i perspektywy demograficzne w latach 1980-2050
Maria Janukowicz
    • Kontynuacja czy negacja wartości wyniesionych z domu rodzinnego
Alicja Kalus
    • Zadowolenie ze swoich małżeństw par bezdzietnych niepłodnych
Jolanta Kaczmarek
Seksualne i nieseksualne motywy podejmowania aktywności seksualnej

Zofia Dąbrowska
Wpływ płci na relacje rodziców i dzieci

Anna Siudem
    • Postawy wychowawcze matek i ojców a przystosowanie społeczne ich 8-9-letnich dzieci
Elżbieta Czarnota
    • Stosunki interpersonalne w rodzinach wiejskich

K O M U N I K A T Y:
Ewa Dybowska
    • Oblicze współczesnej rodziny polskiej
Z A   G R A N C Ą:
Beata Kowalska
    • Muzułmanka w rodzinie w społeczeństwie
R E C E N Z J E:
Ryszard Karpowicz
    • Zbigniew Tyszka: "Rodzina we współczesnym świecie"
Ks. Józef Wilk
    • "W służbie dziecku" (Trzy tomy materiałów pokonferencyjnych)
Jerzy Pająk, Beata Skwarek
    • Alicja Kalus: "Bezdzietność w małżeństwie"

 
 
 


Seksualne i nieseksualne motywy podejmowania aktywności seksualnej
Jolanta Kaczmarek

      Seks - rozumiany nie tylko jako procesy fizjologiczne, ale ujmowany w całości systemu dążeń i ocen wraz z towarzyszącymi mu uczuciami - stanowi jedną z ważnych więzi łączących ludzi ze sobą (Kaplan, 1974; Masters, Johnson, 1975a i b; Kirdendall, Libby, 1976). Podejmowanie aktywności seksualnej stanowi nieodłączną część natury ludzkiej i podlega wielu przemianom, które wynikają z wpływu czynników biologicznych, psychologicznych i społeczno-kulturowych. Hajcak, Garwood (1994) - twórcy koncepcji "seksu seksualnego" i "nieseksualnego" uważają, że właśnie te przemiany, związane z procesem socjalizacji, któremu towarzyszą społeczne, moralne oraz indywidualne ograniczenia - hamują spontaniczność zachowań seksualnych. Według nich seks "nie jest odpowiedzialny" za zaspokajanie potrzeb nieseksualnych. Uważają oni, że seks został stworzony przez naturę w celu dostarczania intensywnej przyjemności fizycznej oraz duchowej - i tylko aktywność seksualna podejmowana z czysto seksualnych potrzeb gwarantuje uzyskanie prawdziwie seksualnej satysfakcji. Taki seks określają mianem "seksu seksualnego" (Hajac, Garwood, 1994).
      Wiadomo, iż aktywność seksualna wywiera wpływ na różne formy działalności człowieka (m.in.: Darrow, 1976; Libby, Gordon, 1976; Hacker, 1976; Smith, 1976). Z jednej strony daje możliwość zaspokojenia naturalnych potrzeb i umożliwia nawiązywanie najbardziej intymnej więzi z innym człowiekiem - z drugiej zaś strony jest źródłem wielu uczuć, które redukują m.in. poczucie osamotnienia oraz izolacji społecznej i dają możliwość okazania uczucia jedności, bliskości (Obuchowski, 1977; Gapik, Imieliński, 1982; Imieliński, 1984; Knox, 1984). Według Hajcak i Garwood (1994) to właśnie te nieseksualne motywy podejmowania aktywności seksualnej - tzn. m.in.: chęć zaspokojenia poczucia bezpieczeństwa, bliskości, akceptacji, tożsamości płciowej, poczucia własnej wartości - są źródłem braku zadowolenia z życia seksualnego, tj. frustracji seksualnej i małej satysfakcji seksualnej. Taki seks określają mianem "seksu nieseksualnego" (Hajcak, Garwood, 1994).
      Koncepcja seksu seksualnego bliska jest postawie naturalistycznej, gdzie motywem przewodnim aktywności seksualnej jest zaspokajanie naturalnej potrzeby ludzkiej, zaś seks nieseksualny bliższy jest postawie wartościującej, gdzie seks poddany jest hierarchii wartości i ujmowany w kontekście związku partnerskiego (Lew-Starowicz, 1985). Z reguły aktywność seksualna człowieka związana jest z drugą osobą i w oparciu o przeprowadzone badania wiadomo, iż na satysfakcję seksualną ma wpływ także zadowolenie z własnego związku (Bell, 1976;O'Neill, 1976; Kimmel Van Veen, za: Eysenck, 1981; Masters, Johnson, 1980; Knox, 1984; Laswell, Laswell, 1987).
      Ujmując całokształt tych zależności oraz zastanawiając się nad słusznością koncepcji seksu seksualnego i nieseksualnego - gdzie aktywności seksualnej przypisuje się głównie szczęściodajną funkcję i sprowadza się ją do zaspokojenia naturalnych potrzeb wynikających z natury człowieka - zadano sobie pytanie badawcze: czy i jaka istnieje zależność pomiędzy seksualnymi i nieseksualnymi motywami podejmowania zachowań seksualnych a satysfakcją seksualną i jakością związku partnerskiego?

      Materiał i metoda. Badaniami objęto pary w związkach nieformalnych tzn. wyłącznie wolne związki emocjonalno-seksualne osób, które były ze sobą razem od ponad 6 miesięcy, a ich wiek mieścił się w przedziale 19 - 28 lat. Z badań wykluczono małżeństwa ponieważ sądzono, iż fakt zawarcia związku małżeńskiego w pewien sposób strukturalizuje parę i zmienia punkt widzenia osób będących małżeństwem. Dzięki temu uniknięto zmiennej zakłócającej jaką niewątpliwie jest "bycie czyjąś żoną lub mężem". Na wstępie rozdano 146 zestawów kwestionariuszy z czego wypełniono 1241). Przystępując do analizy otrzymanych wyników wzięto pod uwagę 100 kwestionariuszy wypełnionych kompletnie. Pozostałe 24 osoby wypadły z badań ze względu na niewłaściwy wynik Kwestionariusza Aprobaty Społecznej - KAS (Drwal, Wilczyńska, 1985). Do pomiaru obiektywnej jakości związku użyto Kwestionariusza Jakości Związku (KJZ) opracowanego przez Alicję Kuczyńską (1998), na podstawie Trójkątnej Teorii Miłości Sternberga (1986, 1988; por. też Wojciszke, 1993). Subiektywną ocenę jakości związku mierzono na 6-stopniowej szacunkowej skali graficznej. W celu określenia motywów, jakie kierują osobami badanymi do podejmowania aktywności seksualnej, respondenci udzielali odpowiedzi na 28 pytań opracowanych przez F.Hajcak i P.Garwood (1994), które nazwano Kwestionariuszem S/NS. Do uzyskania obiektywnej odpowiedzi na pytanie o zadowolenie z pożycia seksualnego oraz zebrania informacji dotyczących doświadczeń seksualnych i pożycia intymnego, posłużono się Inwentarzem Interakcji Seksualnych (SII) skonstruowanym przez J.LoPiccolo i J.Stegera, (1978; zobacz też Z.Lew-Starowicz, 1985). Do podstawowego pakietu zastosowanych w badaniach metod dołączono KAS, jako skalę kontrolną, umożliwiającą wykrywanie tendencji do przedstawiania siebie w zbyt korzystnym lub niekorzystnym świetle (Drwal, Wilczyńska, 1985). Badania oparte na zasadzie dobrowolności, przeprowadzono w latach 1997 - 1998.

      Wyniki badań i ich omówienie.

      Celem badań było znalezienie odpowiedzi na pytanie: czy i jaka istnieje zależność pomiędzy seksualnymi i nieseksualnymi motywami podejmowania zachowań seksualnych a satysfakcją seksualną i jakością związku partnerskiego? Okazało się, iż motywy podejmowania aktywności seksualnej istotnie mają znaczenie dla osiągnięcia satysfakcji seksualnej. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni szukają i chcą odnajdywać w zbliżeniu fizycznym spełnienia swoich naturalnych potrzeb seksualnych. Hajcak i Garwood (1994) uważają, że seks może być sposobem na wyrażenie miłości, może zapewnić towarzystwo i zaspokoić potrzebę czułości, bądź potwierdzać seksualną tożsamość i umożliwiać emocjonalną intymność, jednakże są to "skutki uboczne" zbliżenia seksualnego. Seks służy zaspokojeniu potrzeb o charakterze seksualnym - i to jest głównym źródłem przyjemności i satysfakcji seksualnej. W sytuacji, gdy motywem zachowań seksualnych przede wszystkim jest chęć uzyskania potwierdzenia swojej atrakcyjności, czy też chęć odreagowania tłumionej złości na partnera, wówczas satysfakcja zbliżeń seksualnych maleje, a wzrasta poziom frustracji i braku usatysfakcjonowania. W tej sytuacji wydaje się, że Hajcak i Garwood mają rację twierdząc, iż tylko aktywność seksualna podejmowana z czysto seksualnych potrzeb gwarantuje uzyskanie prawdziwie seksualnej satysfakcji.
      Trudno jest mi wyjaśnić, dlaczego seksualne i nieseksualne motywy podejmowania aktywności seksualnej u mężczyzn, mają wpływ na obiektywną ocenę pożycia seksualnego, a na subiektywną nie. Być może dzieje się tak dlatego, że dla mężczyzn predykatory subiektywnej oceny życia seksualnego są inne niż dla kobiet (por. Kuczyńska, Kaczmarek, 2001). Poza tym bardzo możliwe, że różnica pomiędzy uzyskanymi związkami miar wynika z narzędzi za pomocą których zostały dokonane pomiary głównych zmiennych.
      Rodzaj motywów podejmowania aktywności seksualnej nie jest związany z oceną jakości związku - zarówno obiektywną jak i subiektywną. Tylko u kobiet zaangażowanie - jeden z komponentów jakości związku - wiąże się negatywnie z seksualnymi i pozytywnie z nieseksualnymi motywami aktywności seksualnej. Zaangażowanie jest tym elementem, który zyskuje na wartości w miarę trwania związku. Wiąże się z decyzjami, myślami, uczuciami i działaniami ukierunkowanymi na przekształcenie relacji miłosnej w trwały związek oraz na utrzymanie tego związku pomimo występowania różnych przeszkód (Wojciszke, 1993). Wysiłek wkładany w utrzymanie związku automatycznie zapoczątkowuje proces jego samopodtrzymywania się, a co za tym idzie utwierdzania się w słuszności podjętej decyzji. Do tego dochodzi jeszcze dodatni bilans zysków i strat uzyskiwanych w danym związku, mała atrakcyjność alternatywnych związków oraz liczne bariery utrudniające zerwanie związku, np. takie jak: naciski rodzinne, dzieci, system wartości.
      Reasumując, ludzie pozostają ze sobą w związku nie przynoszącym im satysfakcji - choć intymność i namiętność spadają poniżej poziomu, który ich zadowala, albo dlatego, że dotąd w nim byli, albo też dlatego, że mimo wszystko chcą w nim być, bądź po prostu muszą być. Sądzę, że dla kobiet bilans zysków zdecydowanie przewyższa bilans strat. W ujęciu ewolucyjnym zaangażowanie ze strony partnera ma ogromne znaczenie dla kobiety (Buss, 2000, 2001). Biorąc pod uwagę koszty jakie ponosi kobieta decydując się na wybór partnera życiowego oraz jej gotowość do dostępności seksualnej, zrozumiały staje się fakt zależności pomiędzy zaangażowaniem a seksualnymi i nieseksualnymi motywami podejmowania aktywności seksualnej. Zaangażowanie ma wiele aspektów. Przede wszystkim jest wyrazem miłości. Świadczy m.in. o wierności, o skłonności do dzielenia się dobrami ekonomicznymi, o dostarczaniu partnerowi wsparcia uczuciowego, o dostępności seksualnej.
      Ponieważ seks jest jednym z największych dóbr, jakie kobiety mogą zaoferować mężczyznom, ewolucja musiała wykształcić u naszych przodkiń mechanizmy bardzo rozważnego gospodarowania tym dobrem. Wymaganie miłości, szczerości i życzliwości jest dla kobiet sposobem na uzyskanie od mężczyzn stosownej rekompensaty za oferowaną przez nie dostępność seksualną - a tym samym rozwiązuje ważny problem zapewnienia sobie oraz swoim dzieciom dostępności do zasobów mężczyzny. Wraz z upływem czasy trwania związku spada zaangażowanie uczuciowe partnerów i częstość wzajemnego obdarzania się uwag i uczuciami, co szczególnie przeszkadza kobietom. Z ewolucyjnego punktu widzenia wiąże się to z faktem obniżania się zdolności reprodukcyjnych kobiety, co tłumaczy spadek zaangażowania ze strony mężczyzn. Jednakże wysiłki kobiet dla podtrzymania zaangażowania są nadal wysokie, choćby tylko i ze względu na dostępność do materialnych zasobów mężczyzny (Buss, 2000, 2001).
      (Uwaga: obszerna bibliografia do wglądu u autorki opracowania.)


Wpływ płci na relacje rodziców i dzieci
Zofia Dąbrowska

      W rozważaniach i analizach dotyczących stosunków wzajemnych rodziców i dzieci (zasadniczo - w każdym przedziale wieku) rzadko bierze się pod uwagę płeć rodzica lub płeć dziecka, to czy w danej rodzinie są tylko córki, tylko synowie, lub i córki, i synowie, nie mówiąc o jedynakach - co w kwestii płci nie zmienia postaci rzeczy. Tymczasem w wychowaniu rodzinnym, we wzajemnych relacjach rodziców i dzieci jest to zróżnicowanie istotne. Odmiennie bowiem może wpływać to samo oddziaływanie na córki a odmiennie na synów. Różne są ich reakcje i zachowania, zwłaszcza emocjonalne - inaczej przejawiane przez dziewczęta, a inaczej przez chłopców. W kontaktach wzajemnych różnicuj je także płeć rodziców - co wynika z prostego faktu fizyczno-psychicznej odmienności kobiety i mężczyzny, z odmienności ról pełnionych w rodzinie przez matkę i przez ojca.
      Te ważne zależności i uwarunkowania w praktyce życia rodzinnego najczęściej pozostają w sferze nieświadomości rodzicielskiej. Nie są też wystarczająco badane i prezentowane w pracach naukowych, pracach dotyczących postaw rodzicielskich - ich treści, jakości, ich percepcji przez dzieci. Na kwestię tę zwrócono uwagę stosunkowo niedawno przypisując jej w psychologii współczesnej znaczącą wagę. Problem empirycznie badali m.in.: L.F. Droppleman, F.S. Schaefer, W.C. Becker, M. Siegelman i inni. W Polsce najwięcej uwagi tej problematyce poświęcili m.in.: Włodzimierz S. Kowalski z UMCS w Lublinie, Anna Kwak z Uniwersytetu Warszawskiego, Jan Ratajczak z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Mieczysław Plopa z Uniwersytetu Gdańskiego.
      Jan Ratajczak na przykład badał dzieci ze środowisk robotniczych (uczennice i uczniów ostatnich klas szkół podstawowych we Wrocławiu) i scharakteryzował ich percepcję postaw rodzicielskich w zależności od płci badanych oraz ich rodziców. To uwarunkowanie rzutowało na kontakty wzajemne z matką i ojcem, na ogólną atmosferę w stosunkach rodzinnych oraz na wpływy wychowawcze domu.

      Z danych w tym badaniu wynika, że dominującą postawą - zauważaną zarówno przez córki jak i przez synów u obydwojga swoich rodziców - jest uczucie miłości, bliskości oraz pełna aprobaty akceptacja. Synowie uważają, że matki stawiają im wyższe wymagania niż ich siostrom, ale równocześnie bardziej ich ochraniają. Natomiast córki - częściej niż synowie - doznają uczucia odrzucenia ze strony ojców. W przejawianiu pozytywnych rodzicielskich postaw: kochającej, ochraniającej i wymagającej wysoką lokatę - wyższą niż ojcowie - uzyskały matki. Świadczyć to może o ocenianiu matek przez badanych nastolatków obydwu płci jako osób głównych w wychowaniu rodzinnym, które są zaangażowane uczuciowo, opiekuńcze, ochraniające, a równocześnie wymagające od dzieci przestrzegania podstawowych norm obowiązujących w życiu rodzinnym.

      Anna Kwak badała percepcję wzajemnych stosunków rodziców i dorastających dzieci (uczniów warszawskich szkół średnich) w zależności od płci oraz poziomu samoakceptacji. Okazuje się, iż ocena siebie - swoich umiejętności, możliwości, cech charakteru itd. - ocena wysoka (akceptująca), albo też niska (kompleks niższości) - w znaczącym stopniu różnicuje sposób, w jaki dziecko - dorastający młody człowiek ocenia postawy rodziców, ich stosunek wobec siebie. Wyniki badań Anny Kwak informują, że zarówno córki jak i synowie, którzy siebie samych wartościują w stopniu niskim - rodziców swoich oceniają jako osoby izolujące się uczuciowo, dystansujące się wobec nich. Matki swoje z reguły uważają za osoby egocentryczne, władcze, autokratyczne. Zupełnie odmienne opinie wyrażają dziewczęta i chłopcy o wysokim poziomie samoakceptacji. Oni niemal zawsze swoje matki i swoich ojców oceniają jako osoby, które ich akceptują, kochają, darzą zaufaniem; nie dostrzegają zupełnie z ich strony dystansu uczuciowego. Podobnie rodzice dzieci o niskim poziomie samoakceptacji: swoje córki i swoich synów oceniają jako tych, którzy zachowują wobec nich dystans uczuciowy. Zupełnie inaczej charakteryzują swoje dorastające dzieci rodzice tych nastolatków, które czują się dowartościowane, o wysokim poziomie samoakceptacji. Charakteryzują ich jako ludzi wrażliwych, łatwo nawiązujących z nimi pozytywny kontakt.
      Interesująca jest ta zależność. Zapewne ważna nie tylko w stosunkach rodzinnych ale i międzyludzkich - także poza domem rodzinnym. Tak więc obraz własnej osoby - to, jakim się jest człowiekiem w swojej własnej ocenie - silnie rzutuje na stosunek wobec otoczenia, na sposób w jaki ocenia się innych ludzi i jak z nimi współżyje.
      Włodzimierz S. Kowalski badał percepcję postaw rodzicielskich przez córki i synów w wieku 18-20 lat (w tym uczniów średnich szkół zawodowych w Lublinie). Z jego badań wynika, iż w rodzicielskich postawach swoich matek i ojców dostrzegali oni takie oto charakterystyczne cechy:
- Matki zdecydowanie przewyższają ojców w intensywnym przejawianiu uczuć rodzicielskich. W znacznie wyższym stopniu niż ojcowie przejawiają postawy nacechowane miłością, życzliwością, akceptacją, bliskością. Bardzo rzadko stwarzają dystans uczuciowy, zwłaszcza wobec córek;
- Ojcowie w odczuciu badanych, częściej aniżeli matki, przejawiają chłód uczuciowy oraz dystans. Częściej też nie akceptują swego, w zasadzie już dorosłego syna albo córki - czyniąc to w sposób jawny, bądź ukryty.
      Z badań Kowalskiego wynika również, że tak w zakresie autonomii, jaką rodzice stwarzają swoim dorastającym dzieciom, jak i w stosowanych przez nich formach kontroli - matki postrzegane są jako mniej rygorystyczne, niekiedy nawet sprzyjające rozluźnionej dyscyplinie. Jednocześnie jednak ingerują one nadmiernie w życie swoich dzieci, sprawując nad nimi specyficzną kontrolę w formie ukrytej psychicznej presji. Presja ta w sposób wysoce frustrujący wpływa na młodych, często niepotrzebnie ich obciążając. Ojcowie natomiast są bardziej liberalni, i nie stosują przymusu psychicznego. Jednakże oceniani są jako bardziej wymagający aniżeli matki, w sposób bardziej stanowczy egzekwujący przyjęte w domu zobowiązania i ustalenia. Preferują formy kontroli bezpośredniej, jawnej. Chętnie też formułują nakazy i zakazy oraz lubią wymagać posłuszeństwa.
      Bliskość uczuciową lub też dystans uczuciowy ze strony rodziców dorastające córki oceniają następująco: generalnie uważają, że zarówno matki jak i ojcowie są wobec nich nastawieni pozytywnie, ale matki - bardziej niż ojcowie - w pełni je akceptują i kochają bezwarunkowo. Natomiast synowie nie podzielają tego przeświadczenia bez zastrzeżeń. Na przykład matkom - częściej aniżeli ojcom - przypisują postawę odrzucającą.
      Z kolei kontrola stosowana przez matki i przez ojców wobec swych dorastających dzieci w ich ocenie jest następująca: dziewczęta z reguły nie oceniają swoich ojców jako zbyt surowych czy też zbyt wymagających. Podobnie u matek dostrzegają przejawy liberalizmu. Jednak ze strony matek częściej doznają przykrego uczucia przesadnego "wtrącania się" w sferę ich uczuć, doznań, reakcji czy zachowań. Natomiast synowie charakteryzują swoich ojców jako bardziej wymagających i konsekwentnych w postępowaniu aniżeli matki, nie odczuwają też w przykry sposób sprawowania kontroli czy zbytniej matczynej ingerencji w ich prywatne sprawy. Odwrotnie - to ojcowie, częściej niż matki - wywołują u nich uczucia negatywne. W sumie córki od obydwojga rodziców doznają więcej uczuć pozytywnych aniżeli synowie. Częściej też się zdarza (zwłaszcza w kontaktach ojciec-syn), że rodzic tej samej płci co dziecko wywiera na nie destrukcyjny, frustrujący wpływ. Natomiast rodzic płci odmiennej niż dziecko przejawia większą skłonność do stwarzania swemu dorastającemu dziecku, jak największej autonomii i swobody.
      Problem uwzględniania w relacjach rodziców i dorastających dzieci wagi płci - zarówno rodziców jak i ich dzieci - jest problemem bardzo ważnym. Równocześnie jest problemem złożonym, wieloaspektowym, wielopoziomowym. Problematykę w artykule jedynie zasygnalizowałam. Sądzę, że wymaga ona zwiększonej uwagi badawczej, zwłaszcza w obrębie nowo wyodrębnionej dyscypliny wiedzy - pedagogiki rodziny.